wtorek, 12 sierpnia 2014

Tratwa z brokułów na przekór burzy

Kiedyś umrze ostatni człowiek.
Nim umrze ostatni człowiek, umrze ostatni brokuł.
Nim umrze ostatni brokuł, umrze ostatnie drzewo.
Przychodzi potop,
porywa drzewa,
a ty masz tratwę z zielonego kalafiora,
a na wodzie unoszą się części zamienne.
Po śmierci ostatniego brokuła
oddajesz tratwę do muzeum.
Wdzięczne państwo 
wypłaca ci pieniądze.
Przeżywasz.
Ocalasz brokuł.




poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Superksiężyc

Ogólnie oszust, kłamca, mistyfikator,
celebryta, amator, frajer z parciem
na szkło. Okrągły balas, cudak,
burak i niedorajda. Do tego
szuja i romantyk. Tamtego wieczoru
miał wyjść z okrągłej jak on fontanny.
Czekaliśmy. Przyczajemi.
Tylko wystawił nogę.
Porażający blask odbił się w szkle
niekoniecznie naszych oczu.
W krzakach czaiły się straże.
Księżyc przestał być super.




Trzy kominy

wpadają w okna,
dają ciepło całemu miastu.
Dym największego komina
spowija miasto.
Dym największego komina
daje miastu uroczystość.
Uroczystość daje miastu
ciepło ducha a
ciepło ducha idzie do nieba.
Dym idzie do nieba.
Dym ciągnie za sobą komin.
Pozostałe dwa kominy wiercą się
żałośnie. Wychodzą na papierosa.
Dymią. Wracają po 5 minutach.
Stoją. Dają miastu tyle co
straż miejska. Zero.
Nie idą do nieba.



sobota, 9 sierpnia 2014

Wronie obłąkanie

Trudno jest być wroną.
Trudniej jeszcze wroną siwą.
A najtrudniej to być siwą wroną
w szarobiałej mgle.
Wyobraź sobie:
ze śmietnika wyciągasz kawałek pizzy,
wzbijasz się,
dumnie szybujesz w przestworzach,
i nagle moment - pizza wypada z dzioba
i tonie w garze mleka wielkości osiedla.
Tak lądujesz na zimnym asfalcie
i ani kosza,
ani żadnej pizzy,
resztki ogona innej wrony
majaczą gdzieś na końcu mgły.
Rozglądasz się, posępny, lekko obłąkany.
Właśnie osiwiałeś.


piątek, 8 sierpnia 2014

Tęsknota za wakacjami

Gdy przybywa słońca na dłuższy dzień,
wakacje marzą się seriami:
pszenica i żyto i jęczmienny cień
- zabawy z chabrami.



czwartek, 7 sierpnia 2014

Frytki i wino

Frytki i wino szumią w głowie.
Każda jedna frytka
łechta włosek mechanizmu szczęśliwości.
Każdy kieliszek wina - tonie jeden smutek.
Zanurzasz frytkę w winie.
Oszalałe z rozkoszy trybiki
w morzu czarnej rozpaczy. 



środa, 6 sierpnia 2014

Upalny autobus

Cały czerwony ma jak gdyby czapkę
zsuniętą na tył głowy lekko uchylonym
dachem wdycha resztki sierpniowego
powietrza - małe inhalacje rzeczywistości
bardzo dzielny i pracowity nawet
w godzinach szczytu ktorych nie znosi
po cichu opowiada się za kursami nicą.
Mały upalny autobus ma żółtą maskę
i sporo cierpliwości względem pasażerów
którzy wiercą mu dziurę w brzuchu.
I tylko czasem zdarzy mu sie nie zamknąć
drzwi kiedy spóźniony rusza z przystanku.
Zawsze jednak znajdzie się ktoś kto krzyknie
stop i poklepie biedaka po rozgrzanych plecach
powie to najlepszy autobus jaki dziś widziałem!